Frank Rijkaard podziękował dzisiaj klubowi, za wspólnie spędzone pięć lat, podczas których był trenerem pierwszej drużyny FC Barcelony. "Zawsze myślałem o zespole i starałem się dać z siebie to co najlepsze. Nigdy tego nie zapomnę."
Jutro Balugrana po raz ostatni w tym sezonie rozegra swój mecz na Camp Nou. Mecz z Mallorcą nię będzie tylko zwykłą ligową potyczką, lecz i ostatnim meczem Franka Rijkaarda na tym obiekcie jako trener FC Barcelony. Będzie to doskonała okazja by pożegnać się z katalońskimi kibicami. Stanowisko po Holendrze, 30 czerwca obejmie Pep Guardiola. "Zawsze pracowałem sumiennie i bardzo uczciwie. Podczas konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Mallorcą, Rijkaard podziękował za pięć lat spędzonych w Barcelonie. "Nigdy nie zapomnę tego miejsca. Jestem bardzo wdzięczny za lata, które tutaj spędziłem. Zawsze starałem się oddawać to co najlepsze, klubowe i kibicom. To był zaszczyt dla mnie."
Rijkaard akceptuje decyzję zarządu, w sprawie jego zwolnienia. "Kiedy przez dwa lata nie zdobywasz oczekiwanych wyników, to jest to normalne. Taki jest futbol i musisz to zaakceptować. Nie mogę powiedzieć, że nie jestem zmartwiony. Zwracam uwagę na te dobre rzeczy, na ludzi, z którymi pracowałem. Oni na zawsze pozostaną w moim sercu."
Z jego charakterystyczną elegancją i dyskrecją, Rijkaard powiedział, że nie chce specjalnego pożegnania od fanów podczas jego ostatniego meczu na Camp NOu jako trener FC Barcelony. Holender zawsze mówił, że najważniejszy jest zespół i że poświęcanie uwagi jemu samemu jest dla niego niekonfortowe. "To jest dla mnie dziwne. Tworzę część zespołu, wraz z moimi kolegami i klubem. Bez jakiegoś specjalnego wyróżniania. Mam nadzieje, że nawet w takich okolicznościach, zespół zrobi dobre wrażenie i zagra dobrze."
"Jeśli z trybun zaczną dochodzić gwizdy, są one skierowane również w moją stronę, ponieważ jestem częścią tej drużyny. Płyniemy na jednym statku i ja nie stanowię tutaj wyjątku."